Cenzor 2/65

Rozważania adwentowe

Wiele razy nam mówiono, że adwent to oczekiwanie i z tym też zapewne kojarzy nam się to słowo. Jednak reklamy, które w tym czasie mają wiele do zaoferowania, zdecydowanie zaprzeczają temu stwierdzeniu.

Adwent-czas oczekiwania czy czas zysku?

Zgodnie z nauką chrześcijańską adwent to nie tylko oczekiwanie, ale także czas wyciszenia. Co to znaczy? Chodzi o to, abyśmy nie patrzyli na okres przedświąteczny jako czas pojawienia się w sklepach wielu atrakcyjnych ofert, tylko żebyśmy zastanowili się nad jakością swojego życia, mieli okazję do refleksji. Ulegając szałowi zakupów, dajemy się złapać na chwyt marketingowy, który stosowany jest schematycznie co roku przez twórców reklam, np. w czasie adwentu są podwyższane ceny na bardzo pożądaną w tym czasie rybę czy na różne zabawki dla dzieci. Podobnie jest z uroczystością Wszystkich Świętych. Przed tym z kolei świętem zauważamy, że sklepy wręcz prześcigają się w ofertach zniczy i chryzantem. A czemu ma służyć adwentowe wyciszenie? Ma nas przygotować do godnego przeżycia Świąt Bożego Narodzenia w gronie rodzinnym. Myślę, że to powinno być ważną kwestią dla osób wierzących.

"Nagonka"

Czas Adwentu jest też nierzadko wyżej wspomnianą "nagonką" na kupowanie wielu towarów. Na pewno dostrzegliśmy wielokrotnie, jak dużo jedzenia jest wyrzucanego do śmietników. Dzieje się tak, ponieważ przed świętami, z racji tego, że w święta wszystkie sklepy są pozamykane, kupujemy za dużo żywności, a kiedy minie Boże Narodzenie, niestety część jej wyrzucamy.

Czytając te rozważania, możemy sobie pomyśleć, że są one skierowane do  dyrektorów wielkich przedsiębiorstw. Otóż nie, mają też odniesienie do przeciętnego człowieka, ponieważ te wszystkie reklamy i oferty świąteczne są skierowane do nas. Sami zdecydujmy, czy uczynimy adwent czasem wielkich zakupów i gonitwy za sprawami materialnymi, czy będzie to czas skupienia i oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa.

BG

 

POCHWAŁA WYCIECZEK SZKOLNYCH

Jakie korzyści z wycieczek mają uczniowie ? Taka szkolna bądź klasowa wycieczka może bardzo zintegrować uczniów. Poznajemy się bliżej i wiemy, jakim człowiekiem jest dana osoba. Oprócz tego     (na nasze szczęście ! ) nie musimy tego dnia się uczyć. To również bardzo ważny aspekt. Wykorzystujemy czas na rozrywkę, wiążąc przyjemne z pożytecznym. Zamiast uczyć się w zwykły, nudny sposób, robimy to, bawiąc się czy nawet szalejąc !

Dnia 4.12 2013 r. klasa IC wraz z kilkoma chętnymi osobami udała się na wycieczkę do Białegostoku. Pierwszym etapem było spotkanie z Andrzejem Pilipiukiem - pisarzem, o którego twórczości w naszej szkole odbył się w tym roku konkurs.

Była to okazja do zadawania pytań powszechnie znanemu autorowi, zrobienia zdjęcia czy wzięcia autografu. Następnie wyruszyliśmy do oddziału Telewizji Polskiej w Białymstoku.

Myślę, że była to najciekawsza atrakcja wycieczki, ponieważ mieliśmy możliwość zajrzenia w miejsca, w których przygotowuje się programy, np. „Obiektyw”, przyjrzenia się z bliska profesjonalnemu sprzętowi, którego wartość pan przewodnik oszacował następująco: "Za takie coś można wybudować dom lub kupić solidny samochód". Trzecim punktem wycieczki był seans filmu pt. "Igrzyska Śmierci: W pierścieniu ognia". Osobiście polecam. Jest to kontynuacja części pierwszej. Jeżeli ktoś chce go obejrzeć, należy koniecznie zobaczyć część pierwszą, bo bez tego możemy nie zrozumieć pewnych wątków. Na koniec pojechaliśmy do Białostockiego Teatru Lalek na spektakl pt. "Pięcioksiąg Izaaka". Opowiadał on o losach Żydów w Polsce podczas I i II Wojny Światowej. Niewątpliwym jego atutem była muzyka grana na żywo oraz oryginalny sposób przedstawiania wspomnień przez głównego bohatera. Spektakl zawierał też kilka zabawnych  anegdotek, lecz czasami wzruszał i zmuszał do refleksji.  Po jego zakończeniu wróciliśmy do domu.

Podsumowując: wycieczki to taki rodzaj rozrywki,  z której czerpiemy bardzo dużo korzyści. Rozwijamy się towarzysko i intelektualnie, kształcimy swoją osobowość, poznajemy lepiej siebie i innych. Dlatego warto dokładnie przemyśleć każdą propozycję wyjazdu.

 

B.G.

 

MIKOŁAJKOWY KIERMASZ CIASTA

 

6 grudnia już po raz kolejny odbył się MIKOŁAJKOWY KIERMASZ CIASTA. W tym roku uczniowie z klasy Ic pod przewodnictwem wychowawcy pani prof. Moniki Basisty zorganizowali tę imprezę. Młodzież w swych domach przygotowała różnorodne ciasta, które potem sprzedawała. Dochód z tej akcji (zebrano 381,60 zł) uczniowie wraz z opiekunem postanowili przeznaczyć na szlachetny cel, jakim był zakup żywności na tegoroczną akcję „SZLACHETNA PACZKA”. Grupka osób z opiekunem po zajęciach lekcyjnych powędrowała na wielkie, dobroczynne zakupy. Zakupiono wiele produktów spożywczych i środków czystości, zarówno dla dzieci, jak i dla całej rodziny. Był to niewielki gest, ale dający z pewnością wiele uśmiechów na wielu twarzach.

K.J.

 

75(!!!) minut na nogach*

(dziennie)

Liceum Ogólnokształcące w Siemiatyczach. Szkoła doskonała. I mniejsza z tym, że czasami w starym budynku bywa trochę chłodno, albo że na niektórych lekcjach człowiek musi się nieźle wysilić, żeby ogarnąć, o czym jest w ogóle mowa. Nieważne, bo to przecież nie o to chodzi. Jedna rzecz rekompensuje te oraz wszystkie inne niedogodności. Mianowicie zachodzi tu zjawisko mające kluczowe znaczenie w procesie nauczania. Całkowity i kompletny brak ławek na korytarzach (za wyjątkiem okresu zimowego, kiedy to do szkoły wstawia się 6 ławek z podwórka… 6! – po co w szkole liczącej 500 uczniów aż tyle ławek???).

- I co? I tyle? – zapytacie -tylko dlatego jest tu tak fantastycznie? Gdzie tam – co to by była za placówka, gdyby można w niej było usiąść na parapecie czy (nie daj Boże) na podłodze? Nie do pomyślenia! Dlatego też nauczyciele patrolują korytarze, próbując wypatrzeć i zagrozić uwagą wszystkim uczniom, którzy spróbują złamać ten sensowny i logiczny zakaz. A kiedy już takowego przyłapią… nie jest wesoło. Zwykle można wtedy usłyszeć tego typu dialogi:

 

- Andżelika. Nie siedzimy na podłodze – celowo użyto liczby mnogiej pierwszej osoby.

- Ale, Pani Profesor…- celowo użyto tytułu naukowego.

- Wstawaj! Podłoga zimna – równoważnik zdania – jeszcze się przeziębisz…

- Ale kiedy ja na plecaku siedzę…

- Wstawaj, mówię! – wykrzyknienie kończące jakiekolwiek negocjacje.

Albo:

- Piotrek, zejdź z parapetu.

- Ale…

- Żadne ale, siedziałeś przed chwilą 45 minut.

- Ale ja właśnie po wuefie…

- Bez dyskusji. Wstawaj albo uwaga. I wytrzyj się, pot się z ciebie leje.

Po przeprowadzeniu wyżej wymienionych rozmów nauczyciel wraca do poszukiwania kolejnych delikwentów próbujących złamać kilka najważniejszych reguł szkolnych. Jednocześnie nie może się doczekać następnej przerwy, kiedy to po 45 minutach siedzenia i gadania na lekcji będzie mógł w końcu usiąść w pokoju nauczycielskim i racząc się kawą, pogawędzić z innymi nauczycielami.

Kucu

 

*informacja dla osób o niskim poziomie umiejętności kojarzenia faktów: 75 minut to suma 4 przerw 10-ciominutowych, jednej przerwy 20-stominutowej, jednej przerwy 5-ciominutowej oraz 5 minut od przyjścia do szkoły do rozpoczęcia 1. lekcji i 5 minut od ostatniej lekcji do opuszczenia szkoły.

 

 

 

Rozmowa z Justyną Aleksiejuk, uczennicą  klasy Ic i członkinią Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej

z Milejczyc

 

Na samym początku wyjaśnij, co to jest MDP?

MDP to młodzieżowa drużyna pożarnicza. Jest powoływana na podstawie statutu  OSP i dlatego podlega pod tę jednostkę.

 

Kto może zostać członkiem MDP?

Członkiem MDP może zostać każdy w wieku od 10 do 16 lat.

Kiedy powstała drużyna, do której należysz i kto ją powołał?

Działamy od  2004. Jednak prawdziwe pasmo sukcesów  rozpoczęło się  w 2008r. Drużyna, którą prowadzi druhna Marta, składa się z 21 dziewcząt, jednak w zawodach wg regulaminu CTIF może startować tylko 10 z nas.

 

A teraz opisz mi działalność drużyny.

Głównie zajmujemy się sportem pożarniczym  wg regulaminu CTIF, bierzemy udział w wartach podczas świąt, w turniejach wiedzy pożarniczej i różnych konkursach pożarniczych.

 

Powiedziałaś, że głównie zajmujecie się sportem pożarniczym wg regulaminu CTIF. Co oznacza ten skrót?

CTIF to Międzynarodowy Komitet  Techniczny  Prewencji i Zwalczania Pożarów. Jest skrótem starej francuskiej nazwy Comite  Technique  International  de Pervention du Fell.

Z tego co wiem, macie  duże sukcesy w tej dziedzinie. Opowiedz o nich.

Owszem, w 2008 roku  zdobyłyśmy Mistrzostwo Polski MDP i ten sukces powtórzyliśmy w 2010 r. Dzięki tym zwycięstwom reprezentowaliśmy Polskę  podczas Mistrzostw  Europy w Ostravie (Czechy) w  2009r. i w Kocevje (Słowenia) w 2011r. Prócz tego nieprzerwanie od 2006 r. jesteśmy mistrzyniami Podlasia, dzięki temu jeździłyśmy na międzynarodowe zawody do Rosji, Białorusi, a w tym roku miałyśmy zaszczyt reprezentować Polskę  w malowniczym Qabale w  Azerbejdżanie w Azji.

Widzę, że MDP  daje ogromne możliwości, dzięki temu zwiedziłyście wiele krajów. Opowiedz o waszym, moim zdaniem najbardziej egzotycznym, tegorocznym wyjeździe do Azerbejdżanu.

Międzynarodowe zawody w Azerbejdżanie w miasteczku Qabale trwały od 30.06 do 09.07 b.r. Brały w nich udział drużyny z : Kazachstanu, Białorusi, USA, Rosji, Polski, no i oczywiście z Azerbejdżanu. To było ekscytujące doświadczenie, ponieważ bardzo dobrze dało się odczuć różnicę czasową, klimatyczną i kulturową. Brałam tam także udział w zawodach po torze wojskowym, w których zajęliśmy drugie miejsce. Poznałam wiele interesujących osób z różnych krajów, z którymi nadal koresponduję. Wielu chłopaków do dziś wysyła mi dużo maili :) (śmiech)

 

Gdzie jeszcze miałyście okazję jechać dzięki MDP?

Dwa lata temu byłam w Moskwie, niejednokrotnie bywałam na Białorusi, Litwie. Zwiedziłyśmy także polskie Mazury, Częstochowę, Bydgoszcz, Toruń, Suwałki  i wiele innych ciekawych miejsc.

 

A czy Twoje zainteresowania pożarnicze wpłyną na Twoją przyszłość?

Dziś jeszcze nie wiem. Planuję iść na medycynę, lecz moim skrytym marzeniem jest zostać strażaczką. Chcę  ratować innych i pomagać im...

 

Więc życzę Ci dalszych sukcesów  i spełnienia marzeń ;)

rozmawiał Kuba Jankowski

Komercjalizacja świąt

 

Święto jest to czas upamiętniający ważne wydarzenie związane z religią, narodem bądź nawet własnymi przeżyciami. Najpopularniejszym i jednym z najważniejszych jest Boże Narodzenie. W krajach chrześcijańskich osiągnęło nawet rangę święta państwowego, ponieważ dni te są ustawowo wolne od pracy.

Święta Bożego Narodzenia zawsze wiązały się z głębokim duchowym ich przeżywaniem. Spędza się je na ogół w gronie najbliższych, sięgają tradycjami bardzo dawnych czasów i jednocześnie wiążą się z nimi najbogatsze w tradycje ludowe. Dawniej całkiem inaczej niż dziś obchodziło się to święto. Skupiano się na duchowym przygotowaniu do przyjścia Jezusa Chrystusa, czyli na adwencie, roratach. Przygotowania materialne zaś nie wymagały dużych nakładów finansowych. Ograniczały się jedynie do sprzątnięcia domostwa, wycięcia w lasie choinki i ubrania jej własnoręcznie zrobionymi ozdobami oraz do przygotowania tradycyjnych potraw. Obowiązki podzielone były między domowników zgodnie z ich wiekiem i płcią. Nieodzownym elementem stołu wigilijnego było sianko pod obrusem oraz wolne miejsce dla niespodziewanego gościa. Wieczerza wigilijna zaczynała się od wypatrzenia pierwszej gwiazdy na niebie. Domownicy dzielili się opłatkiem, składając sobie szczere życzenia oraz wybaczając wcześniejsze waśnie i nieporozumienia. Według wiejskiej tradycji gospodarz wraz z najmłodszymi członkami rodziny zanosił wigilijne potrawy swoim zwierzętom i, jak tradycja nakazywała, sprawdzał, czy mówią one ludzkim głosem. Po kolacji było wspólne śpiewanie kolęd i snucie opowieści wigilijnych. Pod choinką czekały na dzieci prezenty. O północy rodzina udawała się do kościoła na pasterkę. Następnego dnia był rodzinny obiad świąteczny i popołudniowa msza.

Obecnie sedno Świąt Bożego Narodzenia  to: super prezenty za niewiadomo jakie pieniądze, zapełnienie żołądka, a także odwiedzanie centrów handlowych, by zrobić zakupy  po „świątecznej, promocyjnej” cenie. Coraz częściej wykorzystywane są symbole religijne, by podwyższyć atrakcyjność oferty handlowej i zachęcić ludzi do nabywania okazjonalnych gadżetów. Kupujemy niechciane podarki, nadmiar jedzenia, które później wyrzucamy. Jesteśmy w dużym stopniu zmanipulowani przez handel i marketing. „Rywalizują” ze sobą pięknie przystrojone balkony bądź nawet całe domy. A czy o to chodzi w tych świętach? Nie zatracajmy tej pierwotnej, duchowej idei Bożego Narodzenia na poczet perfekcyjności i przepychu.

 

Magdalena Gierasimiuk

 

ROZMOWA Z PANEM PROFESOREM SZCZEPANEM KOCEM- NAUCZYCIELEM HISTORII, WIEDZY O SPOŁECZEŃSTWIE I HISTORII I SPOŁECZEŃSTWA

ALEKSANDRA KASPERUK: Jak Pan się czuje jako nauczyciel w naszym liceum?

PAN SZCZEPAN KOC: Jako nauczyciel w Waszym liceum czuję się bardzo dobrze. Nie ma dwóch takich samych dni, wszystkiego nie mogę przewidzieć, co ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. Codziennie spotykam się z czymś nowym, dzięki temu ta praca jest ciekawa. Także po raz pierwszy jestem w szkole po drugiej stronie biurka, co jest cennym doświadczeniem.

A. K.: Co Panu najbardziej podoba się w naszej szkole?

P.S.K.: Najbardziej podoba mi się to, że szkoła oferuje uczniom różnorodny program imprez szkolnych i zajęć dodatkowych. Uczęszczają tu bardzo zdolni uczniowie, o czym mogłem się przekonać na akademiach szkolnych. Także nastawienie uczniów i nauczycieli jest bardzo przyjazne, więc bardzo szybko się tu odnalazłem. A obiady ze szkolnej stołówki bardzo mi smakują.

A. K. : Jak dogaduje się Pan z naszą  młodzieżą?

P.S.K.: Z uczniami dogaduję się dobrze. Wydaje mi się, że to dlatego, że sam niedawno uczęszczałem do liceum. Pamiętam dobrze, jak to jest być nastolatkiem. Te doświadczenia pozwalają mi na ulepszanie, zmienianie prowadzonych przeze mnie zajęć tak, aby były bardziej interesujące. Również moja pasja do oglądania filmów pomaga mi w porozumiewaniu się z uczniami. Ale pomimo niedużej różnicy wieku między nami staram się, aby granica "uczeń- nauczyciel" została zachowana.

A.K. : Bardzo dziękuję za rozmowę

 

Rozmawiała Aleksandra Kasperuk

 

 

OPOWIEŚĆ ŚWIĄTECZNA

 

Zbliżają się święta, fakt ten jak co roku traktuję bardzo uroczyście, siedząc w domu, z tą jedyną różnicą, że na stole pojawiają się mandarynki, a w telewizorze Kevin. Jednak w tym roku nie było jak w poprzednich, w nocy zdarzyło się coś dziwnego. Jako pierwszy odwiedził mnie we śnie…

 

Duch świątecznej pogody

Wyrwany ze snu przez jakiegoś białego dryblasa o mało nie dostałem zawału serca, jednak, jak się okazało, nie był płatnym mordercą, tylko wyjątkowo upartym duchem, który mimo moich protestów postanowił mi wytłumaczyć magię świątecznej pogody. Zanim się ocknąłem, byliśmy w powietrzu. Na nic się zdały moje błagania związane z faktem, iż mam lęk wysokości albo sam fakt, że lecę w majtkach. „Gdybym wiedział, to poszedłbym spać w kufajce!”- te słowa go nie ruszały. Był uparty, więc się zgodziłem.

Cała magia świątecznej pogody polegała na tym, że nieważne, kiedy nadeszła „magia”, zawsze pogoda zaskakiwała kierowców:

Śnieg w listopadzie?

- Za wcześnie!

Śnieg w grudniu?

- Zbyt punktualny!

Śnieg w styczniu?

- Za późno!

Ot i cały fenomen świątecznej pogody. Wypytywałem ducha o śnieg, lód i tym bardziej logiczne zajścia, lecz on patrząc na mnie jak na idiotę, stwierdził, że to tylko śnieg i że ważne jest to, kiedy pada, a nie, czym jest: „ Cała magia jest w ludziach i w ich zachowaniu, a ja tu tylko pracuję” Znikł.

Teraz stojąc przy łóżku, czekałem na nieuniknione, na kolejnego ducha, na którego mówili…

 

Duch rodzinnych spotkań

Jak się spodziewałem, kolejny przybył równie szybko,  jak poprzedni znikł. Był nieco inny, na jego twarzy widniał ogromny, sztuczny uśmiech, a w ręce dyndała flaszka po jakimś drogim alkoholu.

-Witaj przyjacielu!- wrzasnął duch, idąc w moją stronę z rozłożonymi łapami.

-Pan do mnie?

-Przyjacielu, przybyłem, aby pokazać ci urok świątecznych spotkań!

-Może dajcie mi się wreszcie wyspać?! Jutro mam sprawdzian z polskiego…

Zignorował to ostatnie. Zaklaskał i w mgnieniu oka byliśmy na wigilii u kobiety, która do bólu przypominała ciocię.

Wtedy duch powiedział:

Bo widzisz przyjacielu, w święta wszyscy są mili i każdy jest dobry i pomocny, wszyscy zostali tak wychowani, aby w tym dniu być dobrym. Niektórzy robią to odruchowo, a nie szczerze.

Pierwszy raz czułem, że powiedział coś, co rozumiem, coś, co znam doskonale.

Wigilia to nie tylko dzień wolny od pracy, w którym ludzie mogą się najeść. To dzień, w którym każdy powinien poczuć jak to jest być dobrym i odczuwać dobro- kontynuował duch.

Po tej jakże pięknej przemowie jego uśmiech opadł, a butelka runęła na ziemię, roztrzaskując się drobny mak. Szkoda, że to tylko jeden dzień, burknął. Po czym szybko i bez słowa przeniósł mnie do pokoju. Siedząc na łóżku oczekiwałem ostatniego, najstraszniejszego ducha, zwanego…

Duch świątecznych zakupów

 

Jak się okazało, ostatni duch był kobietą. Zdziwienie? Stwierdzam brak. Przywitała mnie ona bardzo ładnie, krzykiem. Zażądała, abym tym razem to ja ją zabrał do galerii. Próbowałem jej wytłumaczyć, że mamy trzecią w nocy, a próba wejścia do galerii o tej godzinie kończy się więzieniem. Wciąż wrzeszczała. W końcu zmiękła, pstryknęła palcami i z prędkością światła pojawiłem się w tętniącej życiem galerii. Po dłuższej chwili zorientowałem się, że jesteśmy w Ameryce gdzie akurat jest godzina 18:00 a raczej 6 PM.

Ruszyliśmy w stronę bogato wyglądających sklepów i tutaj właśnie leży cały problem. Otóż dokładnie w momencie, kiedy ona zaczęła mówić, ja przestałem słuchać…

Następną rzeczą, jaką pamiętam, były słowa:

Myślę, że to, co powiedziałam, wystarczy ci, aby zrozumieć kobietę.

Przytaknąłem głupio.

 

Kiedy obudziłem się rano czułem się, jakbym spał przez kilka lat. Pod kołdrą odkryłem kilka bombek, które zgniotłem podczas snu i wbiły mi się… w plecy. Wstałem, podszedłem do okna. Za nim z nieba leciały puchate, białe baranki śniegu.

 

Wesołych świąt wszystkim!

 

DG

Kiedy jasna gwiazdka błyśnie,
Niech Ci serce radość ściśnie,
Niech choinka jasno świeci,
Niech nadziei płomień wznieci,
Niech kolęda zabrzmi wkoło,
Niech świat śmieje się wesoło,
Będzie miło i serdecznie,
A Twe szczęście niech trwa wiecznie!


I znowu zima, znowu są Święta,
a każdy Święta dobrze pamięta,
więc znowu z serca płyną życzenia
zdrowia, szczęścia i powodzenia!


Wszystkiego, co dobre i pachnie świętami,
skrzypiącego śniegu pod stopami,
cudownej kolacji w wigilijnym mroku
i hucznego Nowego Roku!


Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy

Redakcja „Cenzora”

 

HUMOR  HUMOR HUMOR  HUMOR  HUMOR  HUMOR HUMOR  HUMOR

 

JESTEŚ UZALEŻNIONY OD INTERNETU, JEŻELI:

☻taksówkarzowi mówisz, aby jechał do http://warszawska.25/dom/czarne.drzwi,

☻w domu rzeczywiście próbujesz znaleźć ten adres w sieci,

☻dziewczyna, która ostatnio poderwałeś była tylko JPEG-iem,

☻zostawiasz głośnik modemu włączony, także kiedy się odłączasz, ponieważ to szumi jak ocean,

☻w twoim komputerze twardy dysk ulega uszkodzeniu, już dwie godziny nie połączyłeś się z siecią, dostajesz dreszczy, podnosisz słuchawkę i ręcznie wykręcasz numer providera, próbujesz komunikować bzyczeniem i udaje ci się to,

☻dasz sobie wytatuować: „to ciało najlepiej oglądać w Netscape v.4 lub nowszej”,

☻na ścianach publicznych WC szukasz adresów HTML