Numery archiwalne

Cenzor 1/50

Cenzor 1/50

 

KONKURS O PATRONIE SZKOŁY

VIII edycja konkursu „Komisja Edukacji Narodowej -  założenia, przedstawiciele, działalność, osiągnięcia” odbyła się 7 października 2010r. Uczestnicy mieli za zadanie rozwiązać test ułożony przez organizatorki konkursu – panie Bożenę Czerkas oraz Monikę Basistę.  W sprawdzianie wiedzy o patronie szkoły wzięli udział dwaj przedstawiciele każdej klasy drugiej Liceum Ogólnokształcącego (łącznie 14 osób). Po sprawdzeniu prac ustalono następującą kolejność miejsc:

I miejsce – Karol Miłkowski (kl.IIF)

Patrycja Romaniuk (kl.IIC)

II miejsce – Katarzyna Migowska  (kl.IIB)

III miejsce – Tomasz Zagubin (kl.IID)

Zdobywcy I miejsca  otrzymali nagrody, które zostały wręczone 13 października 2010r. podczas uroczystej akademii z okazji Dnia Nauczyciela.

mb

OTRZĘSINY

12 października 2010r. w naszej szkole miało miejsce przyjęcie w szeregi społeczności uczniowskiej klas pierwszych naszego liceum, czyli  tzw. OTRZĘSINY. Uroczystość została  przygotowana przez  klasę II G. Nad całością czuwała wychowawczyni grupy- pani profesor Irena Łuba.

Ważnym elementem tejże zabawy było również JURY, w skład którego wchodzili:

1         Pani dyr. Bożena Krzyżanowska

2         Pani Irena Łuba

3         Pani Małgorzata Sawczuk

4         Pan Krzysztof Derehajło

5         Przewodnicząca Samorządu Szkolnego- Ewelina Makarska

 

Klasy biorące udział w imprezie to:

-Klasa IA wraz z wych. Marianną Fleks

-Klasa IB wraz z wych. Ewą Iwaniak

-Klasa IC wraz z wych. Wojciechem Zieleniewskim

-Klasa ID wraz z wych. Barbarą Łubą

-Klasa IE wraz z wych. Urszulą Koc

-Klasa IF wraz z wych. Walentyną Przychodzeń

-Klasa IG wraz z wych. Cezarym Kudelskim

-Klasa I Technikum wraz z wych. Iwoną Kośińską

Klasy pierwsze, tzw. KOCIAKI zaangażowały się i dołożyły wszelkich starań, aby w dniu otrzęsin zaprezentować się jak najlepiej. Cała impreza odbyła się na sali gimnastycznej, gdzie oprócz klas pierwszych pojawili się starsi uczniowie, aby pooglądać zmagania klas, a także pokibicować im.

Otrzęsiny czas zacząć !

Impreza rozpoczęła się odprawą. Każda klasa po wydaniu komendy przez prowadzącą miała ustawić się w dwuszeregu, łącznie ze swoim wychowawcą. W ten sposób została ustalona liczebność osób przybyłych na otrzęsiny.

Klasy, aby zwyciężyć, musiały się dobrze bawić w przygotowanych konkurencjach. Oto one:

  1. Konkurencja polegała na wypiciu mleka na czas, bez użycia rąk, jak na prawdziwego kota przystało.
  2. Chłopcy wcielili się w rolę wizażystów i musieli pięknie uczesać dziewczyny.
  3. Konkurencja polegała na tym, że wychowawca karmi swojego ucznia z zawiązanymi oczami jogurtem.
  4. Kolejnym zadaniem było narysowanie portretu swojego wychowawcy. Stopień trudności polegał na tym, iż uczniowie robili to z zawiązanymi oczami.
  5. W tym zadaniu jury oceniało kreatywność i pomysłowość. Klasa przedstawiała przygotowane wcześniej układy taneczne.

Po podliczeniu głosów Pani Dyrektor Bożena Krzyżanowska ogłosiła werdykt.

Zwycięzcą została klasa I D wraz z wychowawcą Barbarą Łubą.

 


Po zakończeniu otrzęsin uczniowie szkoły mogli bawić się na dyskotece.

Warto zauważyć, że podczas całej imprezy panowała   atmosfera luźnej zabawy z dużą dozą humoru. Młodzież była bardzo zaangażowana w całe przedsięwzięcie, co było z pewnością nagrodą dla organizatorów tej imprezy. Z ogólnych relacji uczestników otrzęsin wynika, że impreza im się podobała, z czego można wywnioskować, że to „święto” jest przedsięwzięciem trafnym i jak najbardziej na miejscu. Mamy nadzieję, że ta tradycja jeszcze na długo zostanie w naszej szkole.

R&S

 

ROK 1984

19 października uczniowie naszej szkoły  mieli możliwość obejrzenia spektaklu teatralnego wystawionego przez aktorów Narodowego Teatru Edukacji im. A. Mickiewicza  pt. „Rok 84”.Jest to sztuka zrealizowana na podstawie książki autorstwa George'a Orwella.

Powieść ta opowiada o „świecie strachu, zdrady i cierpienia, świecie depczących i deptanych, świecie, który w miarę rozwoju staje się nie mniej, lecz bardziej okrutny”, o czasie bezwzględnego totalitaryzmu. Oceanią, jednym z trzech mocarstw istniejących na świecie, rządzi nieliczna grupa zwana Partią Wewnętrzną. Pozostali to wykonujący  zadania członkowie Partii Zewnętrznej albo pozbawieni wszelkich praw ludzie nazywani prolami. Jest to więc społeczeństwo bardzo zróżnicowane społecznie, gdzie najważniejszym, a właściwie jednym zadaniem partii jest utrzymanie i nieustanne pogłębianie władzy. Głównym bohaterem powieści jest Winston Smith, pracownik Zewnętrznej Partii, którego poglądy zdecydowanie odbiegają od obowiązującego światopoglądu. Orwell przedstawia dość dokładnie proces niszczenia psychicznego i fizycznego człowieka w okresie bezwzględnego totalitaryzmu.” Przez długi czas solidaryzujemy się z bohaterem w jego cierpieniu i nieludzkim bólu, walczymy razem z nim w tej wojnie umysłów, i nagle zdajemy sobie sprawę... że przegrał. Jego moralna porażka napawa nas poczuciem niesprawiedliwości - bo niby czemu przegrać miał ktoś, kto bezwzględnie miał rację? Dopiero później nachodzi nas pytanie, czy rzeczywiście przegrał i czy prawda na pewno była po jego stronie.”

Spektakl od samego początku wzbudza zainteresowanie. Jest swego rodzaju happeningiem. Widz ma poczucie, że i on może stać się trybikiem wielkiej machiny, która stanowi ustrój totalitarny, że nie tylko obserwuje, ale i jest obserwowanym. W pewnym stopniu wczuwa się w bohatera-jego poczucie bezpieczeństwa zostaje zaburzone,  wydaje się, że i jego myśli i ruchy są kontrolowane. Oglądając przedstawienie, odnosimy wrażenie, że jako jednostka, jako pojedyncza osoba niewiele znaczymy i niewiele jesteśmy w stanie zrobić.

Spektakl przypomina również, jak cenna jest wolność. Nie zapominajmy jednak, że nie tylko systemy totalitarne potrafią zniewolić...

MB

 

30 LAT SOLIDARNOŚCI

Dnia 22 października 2010r. w naszym liceum odbyła się  uroczystość upamiętniająca 30-lecie NSZZ „Solidarność”. Przygotowania do tej uroczystości prowadzone były pod czujnym okiem  pań  Stanisławy Olędzkiej oraz Grażyny Sidorczuk-Uszyńskiej. Podczas akademii recytowano wiersze, śpiewano pieśni nawiązujące do walki Polaków z komunizmem w latach 1944-1989. Jednym z jej wyrazów było powstanie w 1980 roku NSZZ „Solidarność”. Przypomniano wiele bolesnych epizodów związanych z działalnością organizacji. Wydarzenia z 1956r., 1968r., 1970r., 1976r., 1980/81r. i 1989 roku odcisnęły trwałe piętno na naszym kraju. Były one wyrazem  rozpaczliwego  wołania o pomoc, a jednocześnie zapowiedzią zmian, których nadejście było nieuniknione.  W akademii przywołano sylwetki Polaków będących przykładami prawdziwego patriotyzmu. Byli to  m.in.: Jan Paweł II, ks. Jerzy Popiełuszko , Lech Wałęsa czy ks. Józef Tischner. Również i tym razem nie zwiódł nas chór pod kierownictwem prof. Lechosława Ryszczuka. Chórzyści wykonali mnóstwo wspaniałych utworów. Jednak, moim zdaniem,  pieśnią robiącą  największe wrażenie była „Ballada o Janku Wiśniewskim”, nawiązująca do 17 grudnia 1970 roku.

 

 

Tego dnia załoga Stoczni Gdyńskiej po zakończeniu dzień wcześniej strajku została ostrzelana rankiem w drodze do pracy. Pod wieloma względami akademia ta była wyjątkowa. Okazała się nie tylko upamiętnieniem kolejnej rocznicy, ale również swoistym rozliczeniem się z tego, co my jako naród zrobiliśmy w ciągu trzydziestu lat  ze spuścizną przekazaną nam przez tak wybitne jednostki. Była to również jedna z najciekawszych lekcji historii. Udowodnili to sami uczniowie, okazując powagę, ale w dużej mierze i zaciekawienie przebiegiem uroczystości.

E

Sztuka radości życia

Dobita jesienną szarówką, ciągłymi opadami deszczu, spadającymi liśćmi z drzew zastanawiałam się, w jaki sposób niektórzy ludzie są w stanie ciągle być uśmiechniętymi i zadowolonymi z każdej błahostki. Wielu z nas nie cieszy absolutnie nic, dlatego w dzisiejszym świecie trudno o szczery uśmiech  drugiej osoby. Żyjemy w świecie, w którym za wszystko trzeba płacić, przytłacza nas myśl ciągłego przemijania, mamy coraz mniej czasu dla rodziny i przyjaciół, więc z czego tu się cieszyć? Nie istnieje radość uniwersalna. Nie ma też jednej na całe życie. Jeśli jesteśmy ciekawi świata, mamy oczy szeroko otwarte, będziemy mieć wiele źródeł radości.

A oto kilka sposobów na czerpanie radości z życia:

1. Naucz się cieszyć z drobiazgów, takich jak piękny dzień czy rozmowa z przyjaciółką.

2. Jedz owoce i warzywa.

3. Przestań się krytykować i stawiać sobie nierealne wymagania.

4. Zrób listę cech, które lubisz w sobie i noś przy sobie na wypadek gorszego nastroju.

5. Słuchaj muzyki. Działa ona odprężająco i pobudzająco.

6. Każdego dnia spraw sobie nagrodę lub prezent.

7. Znajdź hobby, które wymaga ruchu. Sport poprawia nastrój, gdyż w organizmie wytwarzają się endorfiny, czyli hormony szczęścia.

8. Zadbaj o siebie. Nic tak nie poprawia humoru jak  piękny wygląd.

9. Znajdź osobę, której możesz pomóc. Wtedy na pewno na waszych twarzach pojawi się uśmiech.

Może spełnienie chociaż jednego z tych  punktów sprawi, że Twoje życie będzie radośniejsze, a wokół będzie można spotkać więcej ludzi, którzy bezinteresownie uśmiechną się do nas.

Domi

 

„Ucha nadstawiam, słucham jak gra…”

Temat szkolnego radiowęzła był już wielokrotnie poruszany na łamach „Cenzora”. Tym razem jednak postanowiłam napisać kilka miłych słów o naszej szkolnej rozgłośni. Trzeba bowiem zauważyć, że jest lepiej, dużo lepiej. Po pierwsze, teraz faktycznie możemy usłyszeć różne gatunki muzyki (poprzednio były niby różne gatunki, ale disco polo) i każdy może znaleźć coś dla siebie. Tak więc na szkolnych korytarzach możemy zauważyć rytmicznie kroczących hip-hopowców, energicznie wymachujących swoimi grzywami rockmanów oraz wiele innych interesujących figur .

Po drugie, dźwięki dolatują do naszych uszu na każdej przerwie, a nie raz na tydzień (i to przy sprzyjającym wietrze), jak to kiedyś bywało.

Jak to już mam w zwyczaju, postanowiłam dociec przyczyn tych zmian. Rzeczą, która od razu rzuca się w oczy jest zmiana składu grupy zajmującej się puszczaniem muzyki. Być może ulegliśmy modzie na równouprawnienie, parytety i inne feministyczne hasła, ponieważ po raz pierwszy od X czasu w radiowęźle pojawiły się kobiety. Od razu widać, że wpłynęło to bardzo pozytywnie na jakość pracy. Być może istotna też była tzw. świeża krew. Mówiąc językiem bardziej zrozumiałym, w radiowęźle działa wielu uczniów z klas pierwszych. Z moich informacji wynika również, że ci uczniowie mają wiele pomysłów na to, jak urozmaicić nam przerwy. Obecnie została już wprowadzona usługa zwana potocznie piosenką na życzenie. Oznacza to, że można zadedykować komuś piosenkę (swojej sympatii, koleżance z ławki, zacnej pani profesor z prośbą o przełożenie sprawdzianu- w tym momencie pozostawiono nam pole do popisu). Czekamy więc z niecierpliwością na kolejne inicjatywy. Mam nadzieję, że nasi muzyczni herosi nie spoczną teraz na laurach, tylko dalej będą wytrwale pracować i wcielać w życie kolejne pomysły, a chwilowa cisza spowodowana jest jedynie toczącym się remontem.

Ale, ale nie popadajmy w samozachwyt. Filozoficznie rzecz podsumowując, nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.

Żeby nie było tak słodko i różowo, chciałabym wspomnieć o dyskotece zorganizowanej po otrzęsinach klas pierwszych. Tam muzyka pozostawiała wiele do życzenia. Po wyjściu ze szkoły wszystkie moje narządy wewnętrzne chodziły w rytmie łup-cup-cup jeszcze przez jakiś czas. Do listy schorzeń można jeszcze dopisać chwilową głuchotę. Na następny raz radzę odrobinkę ciszej- czasami dobrze jest usłyszeć swoje własne myśli.

Żeby nie było, że się czepiam- to nie jest tylko moje zdanie. Ja je tylko wyrażam w imieniu społeczności.

Radzę również, aby pamiętać, że są gusta i guściki i trzeba taki stan rzeczy uszanować. Warto więc choć na chwile dać odpocząć jakże urokliwemu łup-cup-cup i puścić coś innego.

Mam nadzieję, że wkrótce i szkolne dyskoteki dopadnie postęp, jaki już zapanował w radiowęźle.

joda

 

Praca(nie)samodzielna

„Co dziś robicie, chłopaki?” – słychać pytanie po 7 lekcji przy wyjściowych drzwiach szkoły.

„-Ja idę na trening”.

„-Ja jakiś film chyba obejrzę.”

„-Dziś jest mecz w telewizji, może pójdziemy gdzieś do baru go obejrzeć, hę?” – odpowiada grupa nastolatków na pytanie kolegi. Ale przecież na następny dzień zadany jest felieton na lekcję języka polskiego. Czyżby o nim zapomnieli? Albo może pamiętają, ale nie chce się im go pisać? Można uznać, że drugie zdanie jest trafne. Bo przecież po co marnować czas na jakiś głupi felieton, skoro można obejrzeć film czy iść do baru z kolegami.

„Piotrze! Ty nie znasz teorii!” – to zdanie często pada na lekcjach. Piotr się nie uczy, bo przecież po co mu teoria, skoro on i tak nie wykorzysta jej w praktyce. Na wszystkich lekcjach używać ściąg, a felietony czy też inne prace pisemne ściągać z Internetu – to podstawowa i najczęstsza postawa większości uczniów. Nawet nie są świadomi, jak wiele godzin w szkole marnują na bezczynnym siedzeniu i patrzeniu  w ścianę. Przed samą maturą uświadamiają sobie, jak wielkie mają zaległości i chodzą na korepetycje z prawie wszystkich przedmiotów. Zamiast rozplanować sobie czas w ciągu dnia, wolne chwile wolą spędzać na rozrywce. Wcale nie należy się dziwić temu zjawisku. Część osób nie jest zainteresowana nauką i będzie szczęśliwa, jeśli w ogóle zostanie dopuszczona do matury. Jak to mówią: „oby zdać, a po maturze się zobaczy”. Ale ku pokrzepieniu serc – znajdą się również śmiałkowie, którzy sami napiszą ten felieton. Małe grono, ale lepsze to niż nic. Młodzież wie, że nie można mieć wszystkiego. Wybór jest następujący: albo czas spędza się ze znajomymi ludźmi, albo z książkami. Te dwie rzeczy naprawdę ciężko jest połączyć, a nawet jeżeli się je połączy, to nie w takich proporcjach, które odpowiadałyby tym chłopakom. Bo jeżeli tylko pomyślą o zadaniu z matematyki czy o felietonie, to czują ciarki na plecach i odruchowo odkładają książki w kąt i włączają komputer czy biorą do ręki telefon, by umówić się na jakieś spotkanie. Nie każdy ma ochotę i motywację do nauki. Nie każdy ma ambicje w tym kierunku. Lecz wszyscy mają zainteresowania – motory, muzykę, taniec czy też sport i rozwijają je, wiążąc z nimi swoją przyszłość. Czy od wszystkich powinno się wymagać, by poświęcali się tylko nauce?

Szlachcic

 

Wywiad z księdzem Marcinem Składanowskim – nowym nauczycielem naszej szkoły

PAULINA PYTEL: Ukończył ksiądz seminarium w Drohiczynie. Ale nie jest to zapewne jedyna uczelnia, na której ksiądz studiował?

KSIĄDZ MARCIN SKŁADANOWSKI: Ukończyłem studia doktoranckie w Lublinie z zakresu ekumenizmu i dogmatyki.

P.P.: Jakie są księdza zainteresowania ?

Ks.M.S.: Bardzo interesuje mnie filozofia, język, kultura i historia Rosji.

P.P.: Jakie są dalsze plany związane z księdza zainteresowaniami?

Ks.M.S.: Chcę napisać habitację i zająć się pracą naukową.

P.P.: Czy to prawda, ze ksiądz pracował poza granicami naszego kraju?

Ks.M.S.: Tak, w czasie seminarium byłem duszpasterzem w Rosji, a przez ostatnie lata pracowałem we Francji.

P.P.: W jakich parafiach pracował ksiądz w Polsce?

Ks.M.S.: Jedyną parafią, w której pracowałem, była parafia w Ciechanowcu.

P.P.: Wszyscy wiemy, ze posługa duszpasterska to nie tylko praca w parafii, ale także w szkole. W jakich szkołach ksiądz pracował ?

Ks.M.S.: Pracowałem w ciechanowieckim  liceum oraz zawodówce.

P.P.: Jakie wspomnienia ma ksiądz związane z pracą w szkole? Jak księdzu się tam pracowało ?

Ks.M.S.: Byłem wtedy młodym księdzem i pracowało mi się bardzo dobrze i łatwiej niż teraz, ponieważ teraz jestem po kilkuletniej przerwie.

P.P.: Jak ksiądz się czuje, pracując w naszej szkole?

Ks.M.S.: Czuję się tutaj bardzo dobrze, ponieważ mam wrażenie, jakbym był o kilka lat młodszy. Są tu bardzo sympatyczni i mili nauczyciele  i uczniowie.

P.P.: Co ksiądz uważa za swoją misję w szkole?

Ks.M.S.: Za swoją misję w szkole uważam przekazywanie prawd wiary, a przy okazji walkę ze ściąganiem.

P.P.: Dowiedziałam się, że ksiądz również wykłada na uczelni, czy to prawda ?

Ks.M.S.: Tak, wykładam ekumenizm, poprawność językową, teologię dogmatyczną, prowadzę też konwersatorium z literatury religijnej .

P.P.: Bardzo dziękuję za rozmowę i w imieniu społeczności szkolnej życzę powodzenia w pracy z uczniami naszej szkoły.

rozmowę przeprowadziła Paulina Pytel

 

„Mój nauczyciel w dzieciństwie”

Do dnia 28 października 2010 w naszej bibliotece szkolnej odbywał się konkurs „Mój nauczyciel w dzieciństwie”. Udział w nim wzięło trzydziestu trzech uczniów z różnych klas, którzy mieli za zadanie przyporządkować nazwiska trzydziestu trzech nauczycieli do ich zdjęć z dzieciństwa. Zadanie nie było łatwe, ponieważ fotografie pokazywały dzieci w prawie każdym wieku (od leżących w wózku, poprzez przedszkolaków, aż do nastolatków). Dla dodatkowego utrudnienia zdjęcia były czarno-białe. Na rozwiązaniu konkursu pojawił się tłum zainteresowanych osób, które zatarasowały wejście do biblioteki. Podczas, gdy pani Ewa Boguszewska i pani Jolanta Grzymkowska wyczytywały „kto, jest kim”, słychać było ciągłe „faktycznie”, albo „jak mogłem nie poznać, kto to”. Ku ogólnemu zdziwieniu nikt poprawnie nie przyporządkował trójki około 8-letnich dzieci, za to niemowlę w wózku, czyli prof. Jolanta Kalinowska, zostało rozpoznane (co prawda tylko przez jedną osobę, ale i tak jestem pełna podziwu). Panie Bibliotekarki wybrały trzy zwyciężczynie:

  • Małgorzatę Androsiuk z IIIb
  • Magdalenę Purę z IIb
  • Agnieszkę Romaniuk z Id

Dodatkowo wyróżnienie otrzymała Agnieszka Leszczyńska z IIIe. Pozostali uczestnicy dostali nagrody niespodzianki wylosowywane przez panią dyrektor Bożenę Krzyżanowską.

Dziękuję nauczycielom, którzy wzięli udział w konkursie za odwagę i chęć pokazania nam swoich prywatnych pamiątek. Miejmy nadzieję, że panie z biblioteki zachęcone powodzeniem będą częściej organizowały tego typu konkursy.

AL

 

Humor Humor Humor

NA LEKCJI BIOLOGII:

UCZEŃ: Proszę pani, jak smakuje mleko matki?

NAUCZYCIEL: Nie pamiętasz?

 

NAUCZYCIEL: Gdzie dochodzi do zapłodnienia?

UCZEŃ: W samochodzie.

 

NA PEWNEJ LEKCJI:

NAUCZYCIEL: Z ciast najbardziej lubię szynkę.

NAUCZYCIEL: Chłop jak dąb, a głosik jak u myszy.

NAUCZYCIEL: Nie dokończyliśmy, bo lekcja nam zadzwoniła.

 

Humor Humor Humor